Wyciąganie jachtu

14 listopad 2003

 W połowie listopada pojechaliśmy z Arkiem i Adamem do Szczecina aby wyciągnąć jacht z wody i przygotować go do zimowania. W związku z faktem, że wszyscy robiliśmy to pierwszy raz w TAKIEJ skali (15 ton), cała operacja budziła we mnie spore emocje.

"A może by tak panowie, tu chwycić, a tam pociągnąć? Nie będzie tak lepiej?" - jajko mądrzejsze od kury, chciałem pouczać facetów, którzy całe życie wyciągają jachty :-) Niektórzy z naszej robotniczej brygady wykazywali daleko idący luz i spokój.

 

"Mów głośniej, nic nie słyszę!" - dzień bez telefonu, to dzień stracony ale żeby dzwonić w TAKIEJ chwili to już lekka przesada! Na początek przestawiliśmy sanie na właściwie miejsce. 

 

To jeden z ważniejszych momentów: niewłaściwe umieszczenie podwiesi może spowodować wygięcie wału napędowego śruby.  Ciekawe, czy dźwig zahaczy o maszt czy nie?

 

I powoli do góry. Wygląda na to, że idealnie trafiliśmy z rozmieszczeniem podwiesi.  Jeszcze kawałek do góry, trochę obrócić i na dół.  

 

Kawałek do góry...  ...trochę obrócić... 
(w tle "Wieża Bismarcka")

 

i na dół. Na szczęście nie zahaczył o maszt.

 

Jeśli będziecie potrzebować kogoś konkretnego do umycia samochodu lub jachtu, to znam jednego gościa, który to kocha. 5 godzin z Karcherem w ręku. Utworzyliśmy 3 fronty robót: Adam mycie burt, Arek plandeka, ja silnik, zęzy, wnętrze.

 

Dar na wodzie prezentuje się zdecydowanie lepiej.  Koniec pracy. Godzina 1800, na plandece widać szron.

 

Dzień był bardzo męczący. Wyciąganie jachtu poszło wyjątkowo sprawnie - od przyjazdu dźwigu do postawienia jachtu na saniach upłynęło zaledwie 40 minut. Najwięcej czasu zajęło nam mycie burt. Nie ułatwiał tego mróz, który pojawił się koło godziny 1400 - wchodzenie po oblodzonej drabinie opartej o oblodzone burty i wychodzenie na wysokości 3,5 m na oblodzony pokład dostarczało sporych emocji. Materace, żagle, tratwa i akumulatory spędzą zimę w cieplutkim budynku. Jacht mam nadzieję przetrwa dzielnie zimę, gdyż przyszły sezon szykuje się niesłychanie interesująco. 
O tym jednak napiszę wkrótce. 

Dziękuję bardzo za udział w pracach Arkowi i Adamowi. 

Strona główna